Przejdź do głównej treści

Napisałem książkę.

Bez upiększeń i cenzury. Opowieść o kulisach decyzji, które zaważyły na losach Polski i Europy. Nigdy wcześniej nierelacjonowane rozmowy z czołowymi politykami w kraju i na świecie.

Gabinet Owalny i Nowogrodzka, cmentarzysko czołgów na Ukrainie i afrykańska wioska, rezydencja w Juracie i spożywczak na krakowskim osiedlu - zabieram czytelnika wszędzie tam, gdzie toczyła się moja historia, ta polityczna i osobista. Relacjonuję rozmowy z Polakami podczas kampanii wyborczych oraz spotkania z Polonią w najdalszych zakątkach. Opowiadam o tym, jaki wpływ na moją prezydenturę miało dziedzictwo Lecha Kaczyńskiego i z jaką wizją Polski przekazuję urząd Karolowi Nawrockiemu.

640 stron, ponad 250 ilustracji - w tym wiele wcześniej niepublikowanych zdjęć z mojego telefonu i rodzinnego archiwum.

To szczera opowieść o życiu i prezydenturze.

To ja, Andrzej Duda

  • Spotkanie autorskie w Kielcach

    Fundacja Promocji Solidarności oraz Region Świętokrzyski NSZZ „Solidarność” zorganizowały w Kielcach spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą i przewodniczącym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotrem Dudą. Po raz pierwszy zaprezentowane zostało specjalne wydanie książki „To ja. Andrzej Duda” z logo „Solidarności”, z nowym dodatkowym rozdziałem i ze słowem wstępnym Piotra Dudy.

    Czytaj całość
  • Spotkanie autorskie w Zakliczynie

    W Zakliczyńskim Centrum Kultury w ratuszu odbyło się spotkanie z Andrzejem Dudą. Prezydent opowiadał o swoim sentymencie do Zakliczyna, który wywodzi się jeszcze z czasów dzieciństwa – do miasta zabierał przyszłego prezydenta dziadek.

    Czytaj całość
  • Andrzej Duda Honorowym Obywatelem Stalowej Woli

    Prezydent Andrzej Duda z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą wzięli udział w obchodach 80-lecia nadania Stalowej Woli praw miejskich. Z rąk prezydenta miasta Lucjusza Nadbereżnego Andrzej Duda odebrał akt nadania tytułu Honorowego Obywatela Stalowej Woli. Z kolei Agata Kornhauser-Duda otrzymała Złote Serce za pomoc, jaką niosła uchodźcom z Ukrainy między innymi we współpracy z władzami i lokalną społecznością Stalowej Woli.

    Czytaj całość
    Moja prezydentura przypadła na cztery
    amerykańskie administracje: Baracka Obamy, Donalda Trumpa, Joe Bidena
    i ponownie Trumpa
    W lipcu 2016 roku na szczycie w Warszawie z udziałem Baracka Obamy NATO zdecydowało o wzmocnieniu wschodniej flanki. To ogromny sukces Polski!

    Kilka miesięcy później witałem żołnierzy USA. Przybyli z Kolorado do Żagania, gdzie zaledwie 30 lat wcześniej stacjonowały sowieckie wojska.
    Szczyt w Warszawie z udziałem Baracka Obamy
    Andrzej Hrehorowicz / KPRP
    Z prezydentem Donaldem Trumpem
    Jakub Szymczuk / KPRP
    Z prezydentem Donaldem Trumpem zbudowaliśmy najlepsze w historii Polski i USA relacje. W czerwcu 2020 roku zaprosił mnie do Białego Domu po raz trzeci w ciągu dwóch lat. Tym razem w szczycie mojej kampanii na kolejną kadencję. „Zbliżają się wybory. Wierzę, że odniesiesz sukces” — powiedział w Ogrodzie Różanym.
    W 25. rocznicę przystąpienia Polski do NATO prezydent Joe Biden zaprosił mnie i premiera Donalda Tuska do Białego Domu. Biden żartował, utrzymywał wzrokowy oraz fizyczny kontakt ze mną. Tusk z drugiego planu próbował na siłę przypodobać się amerykańskiemu prezydentowi.

    Moja ekipa miała doświadczenie wcześniejszych wizyt w Białym Domu.
    Poruszaliśmy się sprawnie i bez kompleksów. Tuska to zdenerwowało.
    prezydent Joe Biden zaprosił mnie i premiera Donalda Tuska do Białego Domu
    Jakub Szymczuk / KPRP
    Skoro Polska jest w NATO, wojska NATO muszą być
    w Polsce — w książce relacjonuję, jak udało się do
    tego doprowadzić
    Rozmowa z Jensem Stoltenbergiem

    Andrzej Hrehorowicz / KPRP

    — Panie sekretarzu, w Polsce jest wschodnia flanka NATO, więc niech tutaj będą bazy NATO — powiedziałem Jensowi Stoltenbergowi, kiedy byłem jeszcze prezydentem elektem.

    Zasępił się.

    — Trudno będzie uzyskać zgodę sojuszników, mamy przecież pakt NATO–Rosja…

    — Ale to nie kto inny, jak Rosja, zmienia warunki bezpieczeństwa w Europie. Chcemy, by Sojusz odpowiedział na rosyjskie agresywne działania.
    Tylko jeśli USA będą miały w Polsce żywotne interesy, zasoby objęte ścisłą tajemnicą, będą
    pilnowały tej części świata jak oka w głowie — mówił mi Lech Kaczyński.

    Moim pierwszym celem było przywrócenie planu budowy tarczy antyrakietowej. W maju
    2016 roku osobiście wkopałem kamień węgielny na terenie bazy w Redzikowie. Osiem i pół roku później przecinaliśmy wstęgę.
    przywrócenie planu budowy tarczy antyrakietowej
    Marek Borawski / KPRP
    Uroczyste otwarcie amerykańskich magazynów
    Marek Borawski / KPRP
    Uroczyste otwarcie amerykańskich magazynów — pancernej bazy w Powidzu — odbyło się w kwietniu 2023 roku. W razie potrzeby USA mogą przerzucić do Polski swoją brygadę pancerną w zaledwie kilka dni — bo tyle trwałby przylot personelu wojskowego.

    W ostatnich miesiącach mojej prezydentury na terenie Polski w ramach ciągłej, rotacyjnej oraz stałej obecności stacjonowało ponad 10 tysięcy żołnierzy ze Stanów Zjednoczonych oraz innych krajów NATO.
    Opowiadam o tym, jak doszło do przełomowych
    decyzji zapewniających Polsce bezpieczeństwo
    energetyczne
    Przed 2016 rokiem uzależnienie od Rosji było potężne — kupowaliśmy tam od 70 do nawet 90% gazu. Putin traktował surowiec jako narzędzie szantażu wobec Europy, a budowa drugiej nitki gazociągu — Nord Stream 2 — tylko wzmacniała jego pewność.

    Przedstawiłem ten punkt widzenia Donaldowi Trumpowi:

    — Panie prezydencie, tylko pan może doprowadzić do zablokowania tej inwestycji. Nikt inny nie ma takiej siły gospodarczej i wpływów.

    W grudniu 2019 roku Trump ogłosił sankcje wobec budowniczych gazociągu, jeśli będą kontynuować projekt.
     Przedstawiłem ten punkt widzenia Donaldowi Trumpowi
    Krzysztof Sitkowski / KPRP
    uroczyste otwarcie gazociągu Baltic Pipe
    Przemysław Keler / KPRP
    Piotr Naimski, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej,
    zaproponował powrót do planu budowy gazociągu z Norwegii. Mocno go wspierałem, bo był to ważny krok, by uniezależnić się od dostaw z Rosji. W Norwegii, Szwecji i Danii rozmawiałem z koronowanymi głowami i z politykami. Naimski — prowadził negocjacje od strony merytorycznej, pilnował sprawy.

    W połowie 2021 roku na dnie Bałtyku ułożone zostały pierwsze elementy gazociągu Baltic
    Pipe, a nieco ponad rok później dokonaliśmy uroczystego otwarcia.
    Otwarcie gazoportu w Świnoujściu umożliwiło przyjmowanie dostaw gazu skroplonego z całego świata. — Czy Polska mogłaby kupować od nas LNG? — zapytał mnie kiedyś Trump.

    Amerykanom zależało, by w miejsce incydentalnych zakupów pojawił się długoterminowy kontrakt. Strona polska też była tym zainteresowana, walczyliśmy o dywersyfikację źródeł gazu. Dziś USA i Katar są naszymi głównymi dostawcami LNG. Z amerykańskimi firmami Polska realizuje ponadto projekt budowy elektrowni atomowej w Lubiatowie-Kopalinie.
    Z amerykańskimi firmami Polska realizuje ponadto projekt budowy elektrowni atomowej w Lubiatowie-Kopalinie
    Jakub Szymczuk / KPRP
    W książce pokazuję, że po objęciu urzędu prezydenta pozostałem Andrzejem Dudą z Krakowa
    właścicielowi mojego ulubionego food trucka z pizzą w Krakowie
    Archiwum prywatne
    — Wiesz, że to może przyciągnąć ci klientów, ale może też odstraszyć? — powiedziałem właścicielowi mojego ulubionego food trucka z pizzą w Krakowie, kiedy wrzucił do mediów społecznościowych nasze wspólne zdjęcie.

    — Nie zauważyłem, by ktoś narzekał — odpowiedział z uśmiechem Raffaele.

    Klienci go uwielbiają, zwłaszcza gdy miesza polski i włoski.
    W trakcie kampanii, kiedy ruszyłem w Polskę, wieczorami w hotelu prasowałem koszulę na następny dzień. Po objęciu urzędu chciałem zachować jak najwięcej normalności. Nie zrezygnowałem na przykład z robienia sobie śniadań. Zakłada się, że para prezydencka nie przygotowuje samodzielnie posiłków. My jednak woleliśmy sami przyrządzać śniadania i kolacje, tak jak zawsze.
    ktoś okazywał zdziwienie na widok prezydenta w dżinsach i kurtce robiącego zakupy
    Archiwum prywatne
    Prezydent niosący worki ze śmieciami
    Jakub Szymczuk / KPRP
    Prezydent niosący worki ze śmieciami? W 2019 roku zainicjowaliśmy z żoną akcję „sprzątaMY”, podczas której wspólnie z uczniami, żołnierzami i harcerzami zbieraliśmy odpady m.in. w Puszczy Białej. Ale
    wynoszenie śmieci było moim zadaniem także podczas weekendów w Krakowie.

    Zabierałem z mieszkania worki i taszczyłem je do kontenerów. Za mną — postawny człowiek
    w garniturze, moja ochrona. Zapewne wyglądało to śmiesznie, ale przez chwilę znowu czułem się jak normalny gość z osiedla.
    W tle oficjalnych wystąpień, błysku fleszy
    i sztywnego protokołu toczy się codzienne, mniej
    formalne życie prezydenta RP
    Para prezydencka ma do dyspozycji kilka rezydencji. Naszą ulubioną był Promnik na Mazowszu. W lesie okalającym ośrodek mieszka całe stado zwierząt, m.in. ponad sto danieli i muflonów.

    Tuż przy tarasie zawsze stał worek karmy — gdy tylko pojawialiśmy się w salonie, zwierzęta zaglądały do okien i domagały się smakołyków. Najbardziej ufna była łania Reginka — zachowywała się niemal jak domowy pies.
    rezydencja Promnik na Mazowszu i łania Reginka
    Archiwum prywatne
    Tinek, wcześniej kot naszej córki, został oficjalnym kotem prezydenckim
    Archiwum prywatne
    Tinek, wcześniej kot naszej córki, został oficjalnym kotem prezydenckim. Dla mojej żony to prawdziwy skarb — oczko w
    głowie. Trzeba przyznać, że jest wyjątkowy — przepiękny ragdoll, o charakterystycznym,
    łagodnym usposobieniu.

    Nigdy nikomu nie zrobił krzywdy, nie podrapał, nie przejawia cienia agresji. Ma tylko jedną wadę — gubi sierść. Jego cienkie długie włosy są wszechobecne, osiadają na wszystkim, czego dotknie.
    Pewnego dnia szef ochrony zaproponował, bym wziął udział w treningu SOP — by funkcjonariusze mogli przećwiczyć ekstremalne sytuacje z prawdziwym VIP-em, a nie kolegą udającym ważną osobę.

    Ćwiczyliśmy ewakuację, osłanianie przed atakiem i zasady działania w opancerzonym aucie. Po wszystkim usłyszałem, że byłem pierwszym prezydentem, który wziął udział w takim przedsięwzięciu.
    Ćwiczyliśmy ewakuację, osłanianie przed atakiem i zasady działania w opancerzonym aucie
    Jakub Szymczuk
    Kocham narty – jeździłem także w trakcie
    prezydentury, tyle że z ochroną
    W dzieciństwie na stok zabierali mnie rodzice
    Archiwum prywatne
    W dzieciństwie na stok zabierali mnie rodzice. Jako adiunkt zapisałem się na zawody studentów i pracowników naukowych. Wystartowałem w slalomie gigancie i przegrałem z kretesem.

    — Startował pan z zawodnikami, którzy jeżdżą od lat. Pan jest amatorem i, mówiąc szczerze, słabo sobie pan radzi — powiedział mi Piotr Nowacki, trener i nauczyciel ze Studium Wychowania Fizycznego UJ.

    Postanowiłem popracować nad sobą. Jeździłem coraz lepiej i wziąłem nawet udział w 2006 r. w Akademickich Mistrzostwach Polski w narciarstwie alpejskim.
    W styczniu 2016 roku na aukcję podczas Charytatywnego Balu Dziennikarzy wystawiłem dzień na nartach z prezydentem.
    Zwycięzca przekazał wygraną podopiecznym Fundacji „Dorastaj z Nami”. Grupa dzieci przyjechała do Wisły — zorganizowaliśmy zjazdy w ośrodku Złoty Groń w Istebnej, zapewniliśmy instruktorów.
    W styczniu 2016 roku na aukcję podczas Charytatywnego Balu Dziennikarzy wystawiłem dzień na nartach z prezydentem
    Eliza Radzikowska-Białobrzewska / KPRP
    Peter Pellegrini, prezydent Słowacji, wręczył mi świetny prezent — narty do freeride’u
    Łukasz Błasikiewicz / KPRP
    Peter Pellegrini, prezydent Słowacji, wręczył mi świetny prezent — narty do freeride’u, ekstremalnej formy narciarstwa uprawianego na nieutwardzonym terenie, świeżym śniegu.

    — Czyli pan prezydent zachęca mnie do wyjechania poza utarte szlaki — żartowałem, w duchu licząc, że zdrowie i warunki po zakończeniu prezydentury pozwolą mi spróbować i tej formy narciarstwa.
    W książce powracam do dzieciństwa — gdy mieszkałem z rodzicami w małym pokoju asystenckim w akademiku AGH, wśród studentów i młodych pracowników naukowych
    Część młodości spędziłem w Starym Sączu, mieście położonym w widłach rzek Dunajec i Poprad. Mój dziadek — kuśnierz — uprawiał tam kawałek pola na potrzeby rodziny. Zawsze byłem dumny z góralskich korzeni.
    Część młodości spędziłem w Starym Sączu, mieście położonym w widłach rzek Dunajec i Poprad
    Archiwum prywatne
    Jako dziecko byłem pasażerem małego fiata moich rodziców
    Archiwum prywatne
    Jako dziecko byłem pasażerem małego fiata moich rodziców. Marzyłem o tym, by sam zasiąść za kierownicą.

    Kurs nauki jazdy był czystą frajdą, a prawo jazdy — spełnieniem marzeń. Zdobyłem je, gdy tylko skończyłem 17 lat. Na szczęście ojciec chętnie pożyczał mi auto.
    Rodzinne tradycje są dla nas ważne. Na każde urodziny mama robi mój ulubiony tort — klasyk od czterdziestu lat.
    Przepis pochodzi od znajomej rodziców 
z czasów, gdy mieszkaliśmy w hotelu asystenckim.

    Z otrębami, bezą i kawową masą — na święta
    pojawia się zawsze po rezurekcji lub przed Pasterką. I niezmiennie pada to samo pytanie:

    — Kiedy będzie tort?
    Na każde urodziny mama robi mój ulubiony tort — klasyk od czterdziestu lat
    Archiwum prywatne
    Opowieść o tym, co uformowało mnie jako człowieka i polityka, to ważna część książki
    Mój pierwszy obóz harcerski był niezwykłą przygodą
    Archiwum prywatne
    Mój pierwszy obóz harcerski był niezwykłą przygodą. Sami stawialiśmy namioty i przez kilka tygodni żyliśmy w lesie. Nie mieliśmy zbyt dużo jedzenia. Mama spakowała mi do plecaka tyle, ile mogła. Najbardziej cenione były słodycze, których brakowało na rynku. Dzieliliśmy się tym, co kto miał. To była lekcja braterstwa i współdziałania.
    Z Agatą poznaliśmy się, gdy oboje byliśmy w trzeciej klasie liceum, na osiemnastce wspólnego kolegi. Przychodziłem pod jej szkołę i szliśmy razem do kawiarni albo na spacer. Czasami ktoś zagadywał: artyści, literaci. Znali ojca Agaty – profesora Juliana
    Kornhausera, wybitnego poetę.

    Przyszedłem do domu Agaty w Wielkanoc 1994 roku, półtora miesiąca przed moimi dwudziestymi drugimi urodzinami.

    Wcześniej kupiłem pierścionek i kwiaty, przećwiczyłem w głowie scenariusz. Ubrałem się w garnitur, więc od wejścia cel wizyty wydawał się jasny. Oświadczyłem się Agacie, a potem poprosiłem jej rodziców o rękę córki. Tak konserwatywnie, po krakowsku.

    Ślub wzięliśmy 18 lutego 1995 roku.
    Oświadczyłem się Agacie, a potem poprosiłem jej rodziców o rękę córki
    Archiwum prywatne
    pracowałem jako wiceminister sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego
    Jacek Turczyk / PAP
    Od sierpnia 2006 do listopada 2007 pracowałem jako wiceminister sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, a po przegranych przez PiS
    wyborach zostałem ministrem w kancelarii jego brata.

    Prezydent Lech Kaczyński był wielką postacią i osobowością. Miał niebywały talent do wykładania swoich koncepcji.

    Spędziliśmy wiele godzin wieczorami w jego gabinecie, gdzie klarował mi różne sprawy. Robił ogromne wrażenie jako polityk i wizjoner.
    10 kwietnia 2010 roku, gdy w katastrofie samolotu do Smoleńska zginął prezydent, jego żona i 94 osoby, rozpoczął się najtrudniejszy czas w moim życiu
    Zostałem wyznaczony do zorganizowania transportu z Rosji ciała Marii Kaczyńskiej.
    Kostnica w Instytucie Medycznym w Moskwie była przerażającym miejscem.

    Przywieziono odkrytą trumnę z ciałem Pierwszej Damy. Dookoła jej głowy ułożono
    ciemnobordowe róże. W Warszawie czekała kompania reprezentacyjna Wojska Polskiego oraz najbliżsi. Karawan ruszył do Pałacu Prezydenckiego.
     Przywieziono odkrytą trumnę z ciałem Pierwszej Damy
    Maciej Biedrzycki / Forum
    Odebranie flagi z trumny i przekazanie wdowie
    KPRP
    Wykonałem misję w Moskwie zgodnie z planem, ale zamiast poczucia dobrze
    zrealizowanego zadania miałem wrażenie, że świat mi się zawalił.

    Niekończący się maraton pogrzebów. Dwa, trzy, cztery dziennie. Logistyka: „Ty pojedziesz pożegnać Mariusza, ty — Darka, ty — Kasię”. Odebranie flagi z trumny i przekazanie wdowie. Ostatnie obowiązki wobec przyjaciół.
    Tkwiliśmy w Pałacu, częściowo zaciemnionym, w atmosferze grobowej ciszy. Z jednej strony przebywanie obok trumien było niewyobrażalnie bolesne, z drugiej — mieliśmy poczucie, że właśnie tu jesteśmy na miejscu, u siebie.

    Po wyborach prezydenckich w 2010 roku złożyłem dymisję. Wróciłem do Krakowa. Nawiązałem kontakt z proboszczem parafii archikatedralnej na Wawelu i zacząłem pełnić funkcję nieformalnego opiekuna grobu Lecha i Marii Kaczyńskich.
    zacząłem pełnić funkcję nieformalnego opiekuna grobu Lecha i Marii Kaczyńskich
    KPRP
    W książce przywołuję wydarzenia z kampanii w 2015 roku, kiedy nikt nie wierzył w „projekt Duda”
    Wydawało się, że „projekt Duda” jest skazany na porażkę
    Jan Bogacz / TVP / PAP
    Komentatorzy kpili, że nie wejdę nawet do drugiej tury. Mówiono, że PiS nie wierzy w sukces, skoro wystawił leszcza z drugiej ligi. Bronisław Komorowski, może celowo, w wypowiedziach mylił mnie z przewodniczącym Solidarności Piotrem Dudą. Ogromnie mnie lekceważył przez całą kampanię. Wydawało się, że „projekt Duda” jest skazany na porażkę.
    Konwencja z 7 lutego 2015 roku to naprawdę był przełom i wielkie widowisko. To wtedy
    zrodził się mój wielki sentyment do Lucjusza Nadbereżnego. Prezydent Stalowej Woli wyszedł na scenę i zacytował słowa Mahatmy Gandhiego: „Najpierw cię lekceważą, potem się z ciebie śmieją, później z tobą walczą, a na końcu wygrywasz”. Z sali rozległo się: „Andrzej Duda — to się uda!”.
    Konwencja z 7 lutego 2015 roku to naprawdę był przełom i wielkie widowisko
    Luka Lukasiak / Forum
    Po każdym spotkaniu ustawiały się kolejki, potem zdjęcia trafiały do sieci
    KPRP
    To były początki ery selfie. Po każdym spotkaniu ustawiały się kolejki, potem zdjęcia trafiały do sieci, były rozsyłane do znajomych, pokazywane w domach. Uznałem, że ludzie muszą mnie dotknąć, zamienić kilka zdań. Jak bym chciał im powiedzieć proste: „To ja”. Żeby zobaczyli, że jestem człowiekiem z krwi i kości, takim jak oni.
    Jako zwierzchnik sił zbrojnych wykorzystywałem
    każdą okazję do rozmowy z żołnierzami
    i oficerami
    Stworzyliśmy Wojska Obrony Terytorialnej. Dowódcy opowiadali mi o podwładnych z pokolenia Z:

    — Chłopcy są mistrzami w grach komputerowych. Okazali się świetni w operowaniu dronami, lepsi od niektórych żołnierzy z jednostki specjalnej. Widzi pan tego faceta w okularach? To wysokiej klasy informatyk, pracuje w międzynarodowej firmie z górnej półki. Wojska nigdy by nie było stać na zatrudnienie takiego specjalisty.
    Stworzyliśmy Wojska Obrony Terytorialnej
    Przemysław Keler / KPRP
    Kiedy tylko było to możliwe, odwiedzałem polskie kontyngenty wojskowe w różnych częściach świata
    Jakub Szymczuk / KPRP
    Kiedy tylko było to możliwe, odwiedzałem polskie kontyngenty wojskowe w różnych częściach świata.

    Marzec 2018 roku, baza Bagram w Afganistanie: stal, beton, umocnienia z worków z piaskiem, warkot
    silników helikopterów startujących i lądujących bez przerwy, odgłosy strzałów ze
    strzelnicy.

    W jadalni, w której jadłem obiad z żołnierzami, szybko zrobiło się tłoczno, a ja miałem pilny telefon. Wyszedłem z talerzem na zewnątrz i dokończyłem posiłek, opierając się na workach z piaskiem.
    W 2023 roku na poligonie w Orzyszu obserwowałem strzelanie nowo dostarczonych czołgów i armatohaubic. Podszedłem do młodego podoficera. Chłopak dosłownie miał łzy w oczach.

    — Kiedy zabrali mój czołg na Ukrainę, to tu w jednostce nikt nie wierzył, że dostaniemy nowy. Wie pan, jak to jest. Wezmą, a potem każą czekać latami.

    — No ale przyjechały maszyny z Korei…

    — Jeszcze z foliami na siedzeniach! Jak nowe
    samochody od dilera. To jest kosmos, panie prezydencie!
    W 2023 roku na poligonie w Orzyszu obserwowałem strzelanie nowo dostarczonych czołgów i armatohaubic
    Grzegorz Jakubowski / KPRP
    Nasz cel był prosty: podnieść poziom życia
    w Polsce
    Grażyna i Sławomir Nelcowie z Przeciszowa pod Oświęcimiem mieli piętnaścioro dzieci
    Andrzej Hrehorowicz / KPRP
    — Jak tutaj dojechaliście? — zapytałem.
    — Dwoma dziewięcioosobowymi busami!

    Grażyna i Sławomir Nelcowie z Przeciszowa pod Oświęcimiem mieli piętnaścioro dzieci.

    — Przed 500+ ledwo wiązaliśmy koniec 
z końcem. Mieliśmy długi, ciągle zeszyty.
    Teraz jesteśmy na czysto, wyszliśmy na prostą.

    To był jeden z tych momentów prezydentury, w których poczułem największą satysfakcję.
    Na każdym spotkaniu słyszałem to samo: „Proszę obniżyć wiek emerytalny, niech pan nam to obieca! To, co nam zrobiono, jest niesprawiedliwe, złamano umowę społeczną".


    Dotrzymaliśmy słowa. Daliśmy ludziom wybór – ktoś chce pracować dalej? Może. Ktoś inny woli zająć się wnukami albo w końcu odpocząć? Też może.
    Dotrzymaliśmy słowa. Daliśmy ludziom wybór
    Krzysztof Sitkowski / KPRP
    Sześcioraczki Zosia, Kaja, Malwina, Nela, Tymon i Filip przyszły na świat w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie w maju 2019 roku
    Grzegorz Jakubowski / KPRP
    Sześcioraczki Zosia, Kaja, Malwina, Nela, Tymon i Filip przyszły na świat w Szpitalu
    Uniwersyteckim w Krakowie w maju 2019 roku.

    – Powinniśmy ich odwiedzić, jak tylko dzieci 
i mama dojdą do formy – powiedziała Agata.

    Do domu państwa Marców wybraliśmy się pół roku później. Dzieci zdążyły podrosnąć, ale
    nadal wydawały się maleńkie. Nie bez strachu wziąłem na ręce kruszynkę. Podziwiałem, jak doskonale rodzice radzą sobie z opieką, oczywiście przy wydatnej pomocy krewnych.
    Wojna hybrydowa na granicy polsko-białoruskiej
    była testem na naszą sprawność i wytrzymałość
    Latem 2021 roku każdy dzień zaczynałem od przeczytania meldunku, który trafiał na moje
    biurko. Było to sprawozdanie z przebiegu nocy: ile było prób przekroczenia granicy, w którym miejscu, opisy sytuacyjne.

    Podczas wizyt nad Bugiem wiele razy rozmawiałem ze strażnikami. Opowiadali, że czasem krewni migrantów w Berlinie zamawiali taksówkę, która jechała pod granicę Polski z Białorusią — stamtąd podejmowała pasażerów, a następnie wracała do Berlina. „Spory koszt” — komentowali z ironią polscy funkcjonariusze.
     Podczas wizyt nad Bugiem wiele razy rozmawiałem ze strażnikami
    Grzegorz Jakubowski / KPRP
    W Brukseli odbyłem konsultacje z Jensem Stoltenbergiem, sekretarzem generalnym NATO
    Jakub Szymczuk / KPRP
    W Brukseli odbyłem konsultacje z Jensem Stoltenbergiem, sekretarzem generalnym NATO.

    — Spójrzmy na mapę.

    Patrzyliśmy na fragment obrazujący teren na styku terytorium Polski, Litwy, obwodu królewieckiego i Białorusi. Przesmyk suwalski.

    Zgodziliśmy się, że miejsce jest niezwykle wrażliwe i wszelkie działania wymagają dużej ostrożności. Sytuacja na wschodzie ewoluowała w niebezpieczną stronę.
    Wszedłem do drewnianego kościółka, w którym stała trumna Mateusza Sitka, żołnierza śmiertelnie ranionego przez jednego z migrantów podczas patrolowania polsko-białoruskiej granicy.

    Uroczystość była niezwykle godna, a słowa matki wypowiedziane w kościele sprawiły, że do oczu uczestników pogrzebu napłynęły łzy. Płakałem razem z nimi.
    Wszedłem do drewnianego kościółka, w którym stała trumna Mateusza Sitka
    Marek Borawski / KPRP
    W książce po raz pierwszy opowiadam o kulisach moich rozmów z Wołodymyrem Zełenskim
    Tuż przed Bożym Narodzeniem 2021 prezydent Ukrainy zaprosił mnie do Huty
    Marek Borawski / KPRP
    Tuż przed Bożym Narodzeniem 2021 prezydent Ukrainy zaprosił mnie do Huty — małej górskiej wioski w Karpatach, a parę tygodni później ja gościłem go w prezydenckim pałacyku w Wiśle. Umówiliśmy się, że kiedyś pojeździmy wspólnie na nartach, ale do tej wyprawy nigdy nie doszło. Nieuchronnie zbliżała się wojna.
    W przeddzień wybuchu rosyjskiej pełnoskalowej agresji wspólnie z prezydentem Litwy pojechałem do Kijowa, by okazać solidarność.

    — Andrzej, możliwe, że widzimy się ostatni raz — powiedział Zełenski.

    Kiedy wracaliśmy do Polski, szef mojej ochrony odbierał co kilka minut informacje od służb: „Musicie jechać szybciej, atak może nastąpić w każdej chwili”. I wtedy jeden z samochodów złapał gumę. Oficer poprosił mnie o decyzję, abyśmy kontynuowali podróż bez tamtego wozu. Nie zgodziłem się i oświadczyłem, że nikogo nie zostawiamy. Chłopaki uwinęły się ze zmianą opony w kilkanaście minut i ruszyliśmy dalej.
    W przeddzień wybuchu rosyjskiej pełnoskalowej agresji wspólnie z prezydentem Litwy pojechałem do Kijowa
    Jakub Szymczuk / KPRP
    Wybuchy, huk, wojna
    Archiwum prywatne Bartosza Cichockiego
    Chwilę po tym, jak dotarliśmy do Warszawy, zadzwonił Wołodymyr.

    — Posłuchaj.

    Przyłożył do okna słuchawkę. Wybuchy, huk, wojna. Myślałem o personelu polskiej ambasady, z którym spotkałem się parę godzin wcześniej. Poprosiłem ambasadora Cichockiego, by rozważył pozostanie w Kijowie.

    — Zostaję — odparł bez mrugnięcia okiem. Obok nuncjusza apostolskiego był jedynym dyplomatą w stolicy Ukrainy.
    Od początku pełnoskalowej wojny mój telefon
    dzwonił bez przerwy: rozmowy, uzgodnienia, szybka
    realizacja — z godziny na godzinę
    Liczba uchodźców z Ukrainy okazała się potężna. Ze strony prezydentów innych państw czułem zaskoczenie i podziw, że udźwignęliśmy wyzwanie, umieliśmy nim zarządzić. Że miliony Polaków okazały solidarność.

    — Skąd się to u was bierze? — pytali mnie zachodni przywódcy. Odpowiadałem, że kiedy ktoś ucieka przed Rosją, może liczyć na naszą pomoc.
    Liczba uchodźców z Ukrainy okazała się potężna
    Jakub Szymczuk / KPRP
    W kwietniu 2022 roku pojechałem do Kijowa z prezydentami Litwy, Łotwy i Estonii
    Jakub Szymczuk / KPRP
    W kwietniu 2022 roku pojechałem do Kijowa z prezydentami Litwy, Łotwy i Estonii. Wyruszyliśmy pociągiem z dworca w Przemyślu. Towarzyszyło nam około stu
    specjalsów, uzbrojonych po zęby komandosów z polskiej jednostki GROM i ukraińska grupa z
    oddziału specjalnego. Mieli ze sobą nawet javeliny i ręczne wyrzutnie rakiet.

    — Panie prezydencie, mamy tyle broni i jedzenia, że możemy się bronić w pociągu przez tydzień — żartowali.
    Ukraińcy zawieźli nas na cmentarzysko czołgów — miejsce, gdzie niedawno rozegrała się bitwa. Patrzyłem na zwęglone szczątki rosyjskich żołnierzy, jakby stopione z wrakami maszyn.

    — Tu głowa, tu ręce. O, jeszcze trzyma magazynek — opisywał ze szczegółami ukraiński oficer.
    Ukraińcy zawieźli nas na cmentarzysko czołgów — miejsce, gdzie niedawno rozegrała się bitwa
    Jakub Szymczuk / KPRP
    Ukraina potrzebowała czołgów, by się bronić —
    w książce wspominam kulisy stworzenia koalicji
    państw chętnych, by przekazać sprzęt
    Polska rozpoczyna budowę międzynarodowej koalicji i przekazuje kompanię leopardów
    Grzegorz Jakubowski / KPRP
    Sondowałem: kto i ile jest gotów dać? Prezydent Litwy stwierdził, że sytuacja jest jak
    gra w szachy. Trzeba wykonać pierwszy ruch, który ustawi kolejne ruchy uczestników. Za decyzją tego, który zrobi pierwszy krok, pójdą inne kraje. Dlatego na konferencji we Lwowie ogłosiłem, że Polska rozpoczyna budowę międzynarodowej koalicji i przekazuje kompanię leopardów.
    Niemcy były od początku głównym hamulcowym koalicji czołgowej. „Die Welt” wskazywał, że kanclerz Olaf Scholz ma do wyboru jedną z trzech opcji: albo jasno zakomunikuje brak zgody na dostawy czołgów Ukrainie, albo da zielone światło innym państwom, by je dostarczyły, albo włączy Niemcy do międzynarodowej koalicji i wyśle na Ukrainę pulę swoich maszyn.

    W kulisach Forum Ekonomicznego Davos zamieniłem z Scholzem zaledwie parę słów. Na odchodne usłyszałem:

    — Cieszcie się, że macie nasze Patrioty.

    Na podstawie jednego zdjęcia media wywnioskowały, że doszło wtedy między nami do awantury, ale to nieprawda.
    Niemcy były od początku głównym hamulcowym koalicji czołgowej
    Jakub Szymczuk / KPRP
    Pojechałem z wizytą do bazy w Świętoszowie, gdzie szkolili się ukraińscy czołgiści
    Grzegorz Jakubowski / KPRP
    Pojechałem z wizytą do bazy w Świętoszowie, gdzie szkolili się ukraińscy czołgiści. Przyjechali prosto z frontu. Zmęczone oczy, poczerniałe twarze — ludzie, którzy widzieli i przeżyli piekło. Jednocześnie niebywale
    zmotywowani, złaknieni wiedzy i działania — wydawało mi się, że gdyby mogli, wskoczyliby do leopardów i pojechali z powrotem prosto na front.

    Zjedliśmy wspólnie obiad — zupę, którą Ukraińcy swoim zwyczajem przygryzali kromkami chleba, i polski kotlet schabowy z
    ziemniakami i kapustą.
    Inicjatywa Trójmorza – jeden z najważniejszych
    projektów międzynarodowych, które współtworzyłem – sprawdziła się szczególnie po 24 lutego 2022 roku
    — Powinniśmy zacząć współpracować w zakresie energetyki – powiedziała prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović, gdy spotkaliśmy się w 2015 roku. — Mamy
    potencjał. Połączmy nasze gazoporty.

    — Można pójść dalej — odpowiedziałem. — Poza połączeniami energetycznymi rozwinąć połączenia komunikacyjne. Drogi, koleje — żeby łatwiej było się przemieszczać, ludziom i
    towarom.
    Powinniśmy zacząć współpracować w zakresie energetyki – powiedziała prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović
    KPRP
    Podczas szczytu NATO w Brukseli w maju 2017 roku razem z Kolindą Grabar-Kitarović opowiedzieliśmy Donaldowi Trumpowi o Trójmorzu
    Krzysztof Sitkowski / KPRP
    Podczas szczytu NATO w Brukseli w maju 2017 roku razem z Kolindą Grabar-Kitarović opowiedzieliśmy Donaldowi Trumpowi o
    Trójmorzu, co bardzo szybko podchwycił.

    — Chciałbym niedługo przyjechać do Polski —
    powiedział.

    Kilka tygodni później przybył do Warszawy na szczyt Inicjatywy Trójmorza. Jego zaangażowanie zadziałało na ten projekt jak nitro podłączone do silnika.
    Inicjatywa zdała egzamin w momencie pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Infrastruktura gazowa pomogła zabezpieczyć się przed zakręceniem kurka przez Rosję. Inwestycje drogowe, kolejowe, lotnicze – umożliwiły uporanie się z wojenną logistyką.

    Pozycja Polski nie tylko w Europie, ale i w świecie, nieporównywalnie wzrosła.
    Infrastruktura gazowa pomogła zabezpieczyć się przed zakręceniem kurka przez Rosję
    Marek Borawski / KPRP
    W książce opowiadam o znaczeniu wiary w moim
    życiu — o papieskich wizytach, ale i spotkaniach z
    polskimi misjonarzami w Afryce
    Rok 2002 — ostatnia pielgrzymka. Krótka. Wstrząsający widok gasnącego papieża. Staliśmy na Błoniach, śpiewaliśmy „Barkę”
    Narodowe Archiwum Cyfrowe
    W czerwcu 1997 roku razem z Agatą i naszą dwulatką w wózku poszliśmy pod okno krakowskiej kurii na Franciszkańską. Dwa lata później wyruszyliśmy na Błonia, ale Ojciec Święty ze względu na chorobę nie mógł odprawić tam mszy. Rok 2002 — ostatnia pielgrzymka. Krótka. Wstrząsający widok gasnącego papieża. Staliśmy na Błoniach, śpiewaliśmy „Barkę”. Jego nauki pozostały z nami na zawsze.
    W 2016 roku Polska była gospodarzem Światowych Dni Młodzieży — wielkiego święta
    zainaugurowanego przez Jana Pawła II.

    Oficjalnie powitałem papieża Franciszka na Wawelu.

    — Ojcze Święty, przyjechało mnóstwo pielgrzymów! A Polacy bardzo na Ojca Świętego czekali.

    — Dziękuję, bardzo lubię spotykać się z ludźmi, bo wiele się od nich uczę.
    W 2016 roku Polska była gospodarzem Światowych Dni Młodzieży
    Andrzej Hrehorowicz / KPRP
    W 2024 pojechaliśmy do Kibeho, do Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych
    Marek Borawski / KPRP
    W 2024 pojechaliśmy do Kibeho, do Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych — pierwszej tego typu szkoły w Ruandzie. Założycielką była siostra Rafaela Nałęcz ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża.

    Poczułem ogromną dumę z rodaków i wielkiego dzieła miłosierdzia, które tworzą w Afryce. To najlepsi ambasadorzy tego, co Polska wypracowała jako swoją markę: solidarności, humanitaryzmu, miłosierdzia.
    Promowanie wiedzy o polskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata było dla mnie niezwykle ważne
    Odwiedziłem Yad Vashem wspólnie z byłym ambasadorem Izraela w Polsce Szewachem Weissem. — Panie prezydencie, każdy powinien sobie uświadomić, że połowa z 6 milionów Żydów, którzy zginęli z rąk Niemców, to byli obywatele Rzeczypospolitej.
    To byli obywatele polscy, których zamordowano wtedy, gdy Polska straciła niepodległość, gdy nie była już w stanie obronić swoich obywateli — mówił.

    Polaków ratujących Żydów nazywał świętymi.
    Odwiedziłem Yad Vashem wspólnie z byłym ambasadorem Izraela w Polsce Szewachem Weissem
    Andrzej Hrehorowicz / KPRP
    Z Edwardem Mosbergiem poznaliśmy się podczas Marszu Żywych w Auschwitz
    Jakub Szymczuk / KPRP
    Z Edwardem Mosbergiem poznaliśmy się podczas Marszu Żywych w Auschwitz. Odniósł
    się do mnie z niespotykaną serdecznością, przytulił mnie po ojcowsku. Całe jego dzieciństwo związane było z Krakowem. Tak
    jak moje.

    Gdy ktokolwiek próbował oczerniać Polaków w kontekście Holokaustu, zawsze stawał w naszej obronie. Mówił, że jeśli ktoś chce dyskutować, niech się solidnie dokształci i dowie, jak wyglądała okupowana Rzeczpospolita.
    Z mojej inicjatywy Sejm ustanowił 24 marca Narodowym Dniem Pamięci Polaków ratujących Żydów. Powołałem Komitet
    Prezydenta RP Obchodów Beatyfikacji Rodziny Ulmów i uczestniczyłem w mszy beatyfikacyjnej.

    W ogrodach Pałacu Prezydenckiego posadziliśmy jabłoń — symbol pamięci nawiązujący do Józefa, który szczepił drzewa owocowe. Sadzonka renety kanadyjskiej została wyhodowana w arboretum w Bolestraszycach na Podkarpaciu i z dużym prawdopodobieństwem pochodzi od jabłoni sprowadzonej do Markowej przez błogosławionego Józefa Ulmę.
    Z mojej inicjatywy Sejm ustanowił 24 marca Narodowym Dniem Pamięci Polaków ratujących Żydów
    Grzegorz Jakubowski / KPRP
    Ważnym celem mojej prezydentury było uhonorowanie ludzi, których postawa stanowi wzór dla przyszłych pokoleń
    Łączka to miejsce, gdzie przez dekady zakopywano w anonimowych dołach bohaterów niepodległościowego podziemia
    Przemysław Keler / KPRP
    Łączka to miejsce, gdzie przez dekady zakopywano w anonimowych dołach
    bohaterów niepodległościowego
    podziemia.

    Prace identyfikacyjne trwają. Rodziny po latach mogą wreszcie poznać miejsce
    pochówku swoich krewnych i godnie uczcić ich pamięć.

    Przywracaniu pamięci służyło wręczanie not identyfikacyjnych ofiarom totalitaryzmów.
    Miałem okazję świętować 95. urodziny gen. Janusza Brochwicza-Lewińskiego ps. Gryf. Mimo podeszłego wieku i trudności z poruszaniem nalegał, by powitać mnie na stojąco. Próbowałem go powstrzymać, ale
    nie udało się.

    Wręczyłem mu szablę oficerską — symboliczny prezent, który bardzo go poruszył. W odpowiedzi podarował mi mały obrazek — ten
    sam, który dostał od matki, kiedy w 1939 roku ruszał na wojnę.

    Mówił mi, że nosił go przez całą wojnę, wierząc, że to dzięki niemu — i modlitwie matki — udało mu się przeżyć.
    Miałem okazję świętować 95. urodziny gen. Janusza Brochwicza-Lewińskiego ps. Gryf
    KPRP
    Lidia Lwow-Eberle, sanitariuszka AK, „Panna Wyklęta” i narzeczona majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”
    Jakub Szymczuk / KPRP
    Lidia Lwow-Eberle, sanitariuszka AK, „Panna Wyklęta” i narzeczona majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Cztery lata spędziła
    w partyzantce, potem kolejne — w stalinowskim więzieniu. Skazana na dożywocie, z niewielką nadzieją na wolność. A jednak wyszła. Niezłamana.

    Przeżyła 100 lat. Ze wzruszeniem żegnałem Ją w imieniu Rzeczypospolitej.
    Spotkania z Polonią wspominam z wielkim
    sentymentem i wzruszeniem
    Kilka tygodni po objęciu urzędu odwiedziłem Greenpoint – drugie po Chicago największe skupisko Polaków w USA. Przemawiając do kilku tysięcy osób mówiłem m.in. o realnej
    szansie na zniesienie wiz dla Polaków.

    Uznałem, że muszę podjąć to wyzwanie. Dopuszczenie nas do programu stało się możliwe, o co osobiście zabiegałem u Donalda Trumpa. Odnieśliśmy sukces.
    Kilka tygodni po objęciu urzędu odwiedziłem Greenpoint
    KPRP
    Podziwiam, jak konsekwentnie górale ze Związku Podhalan w Północnej Ameryce podtrzymują ważne dla siebie tradycje z dala od domu
    Jakub Szymczuk / KPRP
    Podziwiam, jak konsekwentnie górale ze Związku Podhalan w Północnej Ameryce
    podtrzymują ważne dla siebie tradycje z dala od domu. Promują taniec, śpiew, gwarę i
    stroje z regionu.

    Agata od zawsze uwielbia góralski folklor. Kiedy Związek Podhalan w Chicago zaproponował jej honorowe członkostwo, była
    wzruszona i dumna.
    W kanadyjskim Edmonton odwiedziliśmy harcówkę „Iskra”. Choć wizyta odbywała się pod dachem, a zamiast prawdziwego ogniska rozpaliliśmy symboliczny kominek, dzięki energii młodzieży mogłem poczuć się jak na biwaku w naszych rodzimych lasach.

    Stanęliśmy w kręgu, zaśpiewaliśmy „Płonie ognisko”. Tu naprawdę biło polskie serce!
    W kanadyjskim Edmonton odwiedziliśmy harcówkę „Iskra”
    Grzegorz Jakubowski / KPRP
    W książce opowiadam o kulisach rozmów z
    przywódcami, m.in. Turcji, Zjednoczonych Emiratów
    Arabskich i Jordanii
    Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan może wydawać się chłodny i zdystansowany, ale mnie dał się poznać jako człowiek z poczuciem humoru, rozmowny i elokwentny
    Jakub Szymczuk / KPRP
    Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan może wydawać się chłodny i zdystansowany, ale mnie dał się poznać jako człowiek z poczuciem humoru, rozmowny i elokwentny. Nawiązaliśmy dobrą relację opartą na wzajemnym szacunku — co przyniosło dobre rezultaty dla Polski, Turcji i NATO.
    — Wie pan, że przed wiekami byliśmy znani na świecie jako centrum poławiania pereł? — zagaił prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich. — Nikomu się wtedy nie śniło, że na rynku pojawią się sztuczne perły i że to, na czym opieraliśmy nasze bogactwo, tak bardzo straci na wartości. Mamy w pamięci tamtą lekcję i ciągle szukamy odpowiedzi na pytanie, co innego niż ropa i gaz możemy zaoferować światu. Na czym oprzemy nasz przyszły sukces?

    Szejk zrobił na mnie wrażenie wizjonera, ale i człowieka wielkiej klasy, o ogromnej kulturze osobistej.
    prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich
    Marek Borawski / KPRP
    Podczas wizyty w Jordanii moja żona i królowa Rania realizowały program odrębny
    Andrzej Hrehorowicz / KPRP
    Podczas wizyty w Jordanii moja żona i królowa Rania realizowały program odrębny. Rozmowa zeszła na mężów. Królowa nawiązała do prezentu, który otrzymał ode mnie jej małżonek:

    – Wie pani, jacy są mężczyźni. Lubią zbierać różne rzeczy. Jedni zbierają znaczki, inni monety. Mój mąż zbiera czołgi!

    Był to odremontowany czołg pływający z bardzo krótkiej serii wyprodukowanej w latach 50. przez ZSRS. Rarytas dla takiego miłośnika militariów jak król Abdullah.
    Moje spotkania na najwyższym szczeblu obfitowały w ciekawostki i anegdoty – niektóre z nich opisuję w książce po raz pierwszy
    W Belwederze gościliśmy księcia Williama i księżną Kate z dziećmi — Georgem i Charlotte. Ich obecność była nie tylko wyróżnieniem, ale i sygnałem zaufania: rodzice nie zabierają maluchów tam, gdzie nie czują się bezpiecznie.


    Dziewięć miesięcy po wizycie urodził się książę Louis. Brytyjskie media żartobliwie sugerowały, że to „pamiątka” z Warszawy.
    W Belwederze gościliśmy księcia Williama i księżną Kate z dziećmi
    Krzysztof Sitkowski / KPRP
    Podczas wizyty przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej w Polsce otworzyliśmy linię kolejową na trasie Chiny-Europa
    Andrzej Hrehorowicz / KPRP
    Podczas wizyty przewodniczącego Chińskiej
    Republiki Ludowej w Polsce otworzyliśmy linię kolejową na trasie Chiny-Europa. W 22 wagonach przyjechały części samochodowe i elektronika. Zależało nam na tym, by pociągi nie wracały do Chin puste – mieliśmy do zaoferowania przede wszystkim polską żywność.

    — Panie przewodniczący, proszę się poczęstować! Polskie jabłka są przepyszne.

    Xi Jinping chwycił rumiane jabłko, które mu podałem, i od razu wziął kęs.
    Z emirem Kataru od razu złapaliśmy świetny
    kontakt. W Katarze sokolnictwo to prestiż, podobnie jak niegdyś w Polsce. Postanowiliśmy więc podarować mu polskiego sokoła — młodą, starannie wybraną samiczkę.

    Ptak zachwycił emira i odleciał z nim na pokładzie samolotu. Miałem satysfakcję, że dobrze wybraliśmy prezent.
    Z emirem Kataru od razu złapaliśmy świetny kontakt
    Rafał Kos
    W książce opisuję najważniejsze momenty mojej służby, która była wielkim zaszczytem i zobowiązaniem
    Przez dekadę robiłem wszystko, by kontynuować misję prezydenta Lecha Kaczyńskiego
    KPRP
    Przez dekadę robiłem wszystko, by kontynuować misję prezydenta Lecha
    Kaczyńskiego. Temu służyły przedsięwzięcia
    na rzecz bezpieczeństwa
    energetycznego Polski, zacieśnianie więzi z USA, współpraca z państwami Europy
    Środkowej w ramach Inicjatywy Trójmorza. Chciałem, by na urzędzie prezydenta zastąpił
    mnie człowiek, który będzie rozwijał ten dorobek.
    Pięć tygodni przed wyborami zdecydowałem, że wystąpię na konwencji Karola Nawrockiego
    w Łodzi. Stanąłem na scenie i przypomniały mi się moje konwencje, moje kampanie. Ludzie byli wzruszeni, ja także.

    Mówiłem, że Polsce potrzebny jest prezydent, który zadba o silne państwo – o to, by zwyciężała w nim uczciwość, a nie cynizm i draństwo.
    Pięć tygodni przed wyborami zdecydowałem, że wystąpię na konwencji Karola Nawrockiego w Łodzi
    Piotr Kamionka / Reporter / East News
    1 czerwca 2025 roku Karol Nawrocki został wybrany na prezydenta RP. Spotkałem się z nim dwa dni później
    Jakub Szymczuk
    1 czerwca 2025 roku Karol Nawrocki został wybrany na prezydenta RP. Spotkałem się z
    nim dwa dni później. Rozmowa miała być kurtuazyjna, ale trwała blisko dwie godziny.

    Pokazałem prezydentowi-elektowi
    najważniejsze miejsca w Pałacu. Widziałem, że mimo zmęczenia i ogromu pracy wykonanej w
    kampanii jest w świetnej formie. Gotowy, by podjąć wyzwanie.

    Miałem poczucie, że Polacy dopisali do mojej historii właściwą puentę.